Look around the globe - musicie poznać tych podróżników!

Look around the globe - musicie poznać tych podróżników!

Hasła podróż, wyjazd, wypad czy wycieczka u większości z nas - miłośników dwóch kółek i przygód, wywołują na twarzy uśmiech. Nie ma przecież nic piękniejszego niż wyjechać przed siebie i poczuć wolność odkręcając manetkę motocykla.


Coraz częściej nasze liczniejsze grono pakuje swoje rzeczy do kufrów i wyskakuje eksplorować bliższe i dalsze okolice już nie tylko weekendowo, ale także podczas dłuższego urlopu. Solo lub w grupie, z pasażerem lub bez - podróżujemy coraz dalej, częściej, więcej i zarażamy się wzajemnie motocyklową pasją i chęcią odkrywania.

Nie obca nam Europa, Centralna Azja a nawet Afryka i Ameryki. Jesteśmy coraz odważniejsi - i dobrze - podróżowanie dzięki dostępności informacji i możliwości wymiany doświadczeń staje się coraz łatwiejsze.

W tym miejscu chcemy zebrać w całość istotne i niezbędne do podróżowania informacje. Podzielić się wiedzą, spostrzeżeniami i doświadczeniem, nie tylko swoim, ale również innych ludzi, podróżników i globtroterów. Mamy nadzieję podrzucić Wam kilka cennych wskazówek, które ułatwią przygotowania do wyjazdu, podpowiedzą w kwestii pakowania, pozwolą szybciej załatwić formalności, uniknąć zaskoczenia na drodze i sprawią, że pójdzie gładko.

Jesteśmy Marta i Łukasz z Look around the Globe i właśnie wyruszyliśmy przez Azję w stronę Australii do możliwie najbliższego miejsca na wschodzie, z którego przetransportujemy motocykl, by objechać Australię dookoła i wrócić przez północną częścią Azji, Japonię, Koreę, Mongolię z powrotem do Europy i do Polski.

Trzy lata temu, gdyby ktokolwiek zapewnił nas, że nasze, małe weekendowe wyjazdy zamienią się w motocyklowo-podróżniczy styl życia - nie uwierzylibyśmy. A jednak.
Pokonaliśmy już na motocyklu obie Ameryki od Ushuaia w Argentynie do Morza Arktycznego na Alasce oraz objechaliśmy Afrykę dookoła. Wszystko to na jednym BMW GS F800, którego od początku odpowiednio wyposażyliśmy, nieco przerobiliśmy i aktualnie z dorobkiem na liczniku ponad 185 000 km mamy zamiar przejechać nim kolejne 100 000 kilometrów do Australii, a być może nawet do Nowej Zelandii i z powrotem do Polski.

Jak to się zaczęło?
Za ocean (to nasze pierwsze długie wyprawowe przedsięwzięcie) wyruszyliśmy bez większego doświadczenia podróżniczego, drugi lub trzeci raz tak naprawdę pakując motocykl „do ostatniego wolnego cm3”. Wcześniej Łukasz wyskoczył na kilkunastodniową podróż do Turcji podczas której, można powiedzieć, nieco oswoił się z tematem dalszych i dłuższych wyjazdów.

Za wypad, podczas którego nastąpił przełom i zapadła decyzja o zmianie stylu życia można uznać wyjazd do Azji Centralnej podczas urlopu w 2016 roku. Tam w ciągu 21 dni i 15 000 przemierzonych kilometrów tak daliśmy sobie w kość, że po powrocie stwierdziliśmy, że już żadna odległość, warunki atmosferyczne, wysokość czy temperatura nie są nam straszne. Serio - udowodniliśmy sobie, że ograniczenia mamy tylko w głowie, a szalone pomysły okazały się wykonalne, nawet więcej - dobrze się przy tym bawiliśmy. (Być może niektóre części ciała odczuły dobitnie każde pokonywane 700 kilometrów dziennie, ale w ogólnym rozrachunku nic nie ucierpiało).

Wątpliwości były zawsze, a jakże, tym bardziej, że znajomi robili ze zdziwienia coraz większe oczy, a 80% otoczenia nie wierzyło w powodzenie naszych projektów. „Bez doświadczenia”, „przecież trzeba się na tym znać”, „sami nie dacie rady”, „chyba zwariowaliście”, „na co wy się porywacie” – to tylko kilka stwierdzeń, które padły z ust mniej lub bardziej przychylnie nastawionych do planu „Od Argentyny do Alaski” osób. Zrobiliśmy im trochę na przekór goniąc marzenia i udowadniając, że nam się uda - dzisiaj wiemy, że wystarczy być wojownikiem i się nie poddawać. A nasze wielkie przedsięwzięcie wcale nie okazało się trudne jak myśleliśmy.

Decyzja o wyjeździe do Ameryk była bardzo spontaniczna, a podróż miała rozpocząć się trzy miesiące później. To niewiele jak na tego rodzaju podróż.

Zabraliśmy się do dzieła – przygotowania, kalkulacje, kompletowanie brakującego sprzętu, dokończenie spraw na miejscu w Polsce, planowanie trasy. Robiliśmy rozeznanie w Internecie, czytaliśmy na kilku na forach, pytaliśmy o rady znajomych siedzących w temacie podróży i motocykli, rozmawialiśmy z naszym zaprzyjaźnionym mechanikiem.

Czas na naukę w kwestiach właśnie serwisowych był mocno ograniczony – mieliśmy 40 dni do momentu, w którym należało przekazać maszynę do załadunku do kontenera, by wyruszył w podróż do Chile. Łukasz znał jednak podstawy i to miało wystarczyć – resztę pozostawiliśmy losowi i postanowiliśmy wystartować. Przyznajemy – podeszliśmy do tematu racjonalnie i skrupulatnie – może nie mieliśmy wiedzy praktycznej, ale wiedzieliśmy gdzie jej szukać w przypadku problemów czy niepowodzenia.

Podróż do Ameryk nie wymagała skomplikowanych procedur wizowych oraz wielu kwestii związanych z dokumentacją dla motocykla, więc zdaje się, że był to najlepszy sprawdzian z podróżowania jaki sobie zaserwowaliśmy na początek.

Stopniowo, w drodze wszystkiego się uczyliśmy - jak podróżować łatwiej, przyjemniej - i jak zawsze się śmiejemy - sprytniej, bo to chyba klucz do sukcesu. Motocykl nas nie zawodził, droga szła gładko, spotykaliśmy wspaniałych ludzi i podziwialiśmy po po kolei wszystkie strefy klimatyczne.

Dzisiaj poukładawszy wszystko w głowie, po przejechaniu 5 kontynentów, 86 krajów i całej masie przygód, już w drodze na kolejny kontynent – mamy sporą listę tematów potencjalnie ułatwiających przygotowanie się do podróży i nie tylko.

Do podróży i małej i dużej. Bo każda wymaga przygotowania i rozeznania w temacie. Nieważne dokąd i jak daleko jedziemy. Nieważne czy będzie to wyjazd weekendowy, dwutygodniowa objazdowa wyprawa na drugi koniec Europy, czy kilkumiesięczna podróż w nieznane. Chodzi o odkrywanie świata i przeżywanie tego na swój sposób, na luzie i dla przyjemności. Każdy z nas może to robić jak chce, jak czuje i jak ma ochotę.

Od czego zacząć, co jest niezbędnym minimum, jak wygląda lista kontrolna przed wyjazdem, co sprawdzić, czego możemy się wystrzec jeszcze w domu i w garażu, co jesteśmy w stanie przewidzieć, co zabrać ze sobą, jak zaplanować trasę, czego możemy spodziewać się na drodze i gdzie szukać informacji – o tym wszystkim tutaj będzie.

Nie ma recepty na wszystko, nie upieramy się, że zaproponowane rozwiązania są jedyne i słuszne. Zachęcamy do podzielenia się spostrzeżeniami, doświadczeniem i swoimi rozwiązaniami. My cały czas się uczymy, ulepszamy i zmieniamy wcześniejsze rozwiązania, czekamy na feedback i propozycje od Was.

Zapraszamy do wspólnego cyklu z serii „jak przygotować się do podróży”.

 

Marta i Łukasz
Look around the Globe

Wszystkie wpisy