Od BMX do Super Enduro - mistrzowska pasja Oskara Kaczmarczyka

Od BMX do Super Enduro - mistrzowska pasja Oskara Kaczmarczyka

Oskar Kaczmarczyk pomimo młodego wieku ma na swoim koncie długą listę nagród, w tym tytuł Mistrza Polski. Pochodzący z Nowego Targu zawodnik Trialu i Super Enduro ciężko pracuje pod okiem najlepszych trenerów, przygotowując się do kolejnych wyzwań m.in. Mistrzostw Polski w Super Enduro. Tymczasem trzymamy kciuki za jego występ w rozpoczynających się 8 czerwca zawodach Beskid HERO - Hard Enduro.


I’M Inter Motors: Od najmłodszych lat miałeś okazję poznawać świat motocyklowy z bliska. W wieku 6 lat wystartowałeś już w swoich pierwszych zawodach. Kiedy zabawa przerodziła się w prawdziwą pasję?

Oskar Kaczmarczyk: Tak, dwa koła były obecne w moim życiu od najmłodszych lat. Wszystko za sprawą taty, który wówczas rywalizował w mistrzostwach w trialu. Zanim jednak przyszła pora na motocykl, to trenowałem i startowałem w zawodach cyklotrialu i BMX. To były fajne czasy. Wtedy tak naprawdę traktowałem to jeszcze typowo jako zabawę. Wraz z moim pierwszym motocyklem trialowym zabawa zaczęła powoli przeradzać się w pasję, która stała się sensem życia i jak widać, trwa do dzisiaj. Może troszkę w innym wydaniu, bo przeszedłem na motocykl enduro, ale trialówka stanowi wciąż bardzo ważny element moich treningów.

Jak udawało Ci się godzić treningi z życiem zwyczajnego dziecka, a później nastolatka? (szkoła, spotkania ze znajomymi)

Nie było to łatwe i wymagało ode mnie dobrej organizacji czasu, ale też wyrzeczeń. Gdy zacząłem rywalizować na poważnie, treningi pochłaniały coraz więcej mojego czasu. W szkole czasami bywało trudniej, ale dzięki świetnej i przede wszystkim bardzo pomocnej kadrze nauczycieli, która nie utrudniała mi sportowego rozwoju, udało mi się przebrnąć przez okres szkoły. Na spotkania ze znajomymi zawsze znajdowałem czas, choć oczywiście bywały sytuacje, że niektóre wydarzenia z życia paczki mnie omijały. Wiadomo, choćby przez wyjazdy na zawody. Zawsze jednak z ich strony mogłem liczyć na doping i mocne wsparcie.

Od samego początku swojej kariery zajmujesz czołowe pozycje w Trialu i Super Enduro. To bardzo wymagające dyscypliny. Jak dużo czasu poświęcasz treningom? Czy zdarza Ci się nudzić? Co robisz w wolnym czasie?

Czasu na nudę nigdy nie miałem i nie mam wciąż zbyt wiele. No, chyba że zdarzyła się kontuzja i byłem przykuty do fotela… brr, nie cierpię tego uczucia. Na treningi poświęcam kilka godzin dziennie, na co składa się w zależności od dnia siłownia, cross fit, jazda na rowerze oraz oczywiście jazda na motocyklu. Do tego dwa razy w tygodniu bywam także w klinice Allmedica w Nowym Targu, gdzie skupiamy się na regeneracji mięśni i ogólnej profilaktyce. W wolnym czasie? Bywa, że jeżdżę na motocyklu, tyle że z przyjaciółmi, na większym luzie. Lubię także wyjść gdzieś ze swoją dziewczyną i paczką.

Niedawno zakończyły się tegoroczne zawody Erzberg Rodeo, w których brałeś udział. Pomimo doskonałego przygotowania nie wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Czego uczą się takie doświadczenia?

Uczą na pewno tego, że nigdy niczego nie można być pewnym i w każdych planach trzeba uwzględnić ryzyko, że coś nie pójdzie po naszej myśli. Uczą też tego, że nie można się poddawać i że droga celu często bywa bardzo długa i wyboista. Można się zniechęcić lub trochę powściekać, przemyśleć temat, ochłonąć i zdobyć w sobie jeszcze większe pokłady motywacji do dalszego działania.

Jak przygotowujesz się do zawodów? Czy jako doświadczony zawodnik odczuwasz jeszcze stres?

W swoim sezonowym kalendarzu nie mam tak dużo imprez, ile przykładowo liczy sezon Mistrzostw Świata MX. Same zawody są natomiast bardzo zróżnicowane. Po pierwsze startuję w SuperEnduro, które ma sprintersko-motocrossowy charakter oraz długodystansowym Hard Enduro. Muszę więc brać to pod uwagę w przygotowaniach oraz to, z jakimi zawodami Hard Enduro przyjdzie mi się zmierzyć. Przed Erzbergiem, który rozpoczyna się szybkim prologiem, swój trening na motocyklu skupiłem na podkręcaniu prędkości oraz techniki jazdy po ekstremalnie dużych skałach i w potokach. Stało się tak przede wszystkim ze względu na wymagającą sekcję finału – Carl’s Dinner. Przez 111 Megawatt dużo czasu będę z kolei spędzał w piaskowniach. Na motocyklu trenuję maksymalnie do tygodnia przed startem danych zawodów. Potem jest czas na jego przygotowanie, a ja trenuję np. na rowerze i przygotowuję się także psychicznie. W moim przypadku stres przeplata się bardzo często z ekscytacją. Nie ukrywam jednak, że gdy od startu dzielą już tylko minuty, to serce zaczyna szybciej bić.

Jaką rolę odgrywają elementy wyposażenia motocykla czy odzież? 

Oczywiście bardzo ważną. Jako rider, u którego podstaw jest trial, przede wszystkim cenię sobie lekkość odzieży motocyklowej, w tym butów, kasku oraz przewiewność koszulek  i spodni. Motocykl zyskuje dodatkowe wyposażenie przede wszystkim przed zawodami Hard Enduro. Takie elementy jak osłona silnika pozwalają zmniejszyć ryzyko jego uszkodzenia, a dodatkowe pasy do chwytu z przodu i z tyłu pomagają, gdy robi się naprawdę trudno. Ważny jest także wentylator wspomagający układ chłodzenia.

Jakie są Twoje plany i cele na przyszłość?

Nie chcę zwalniać – to na pewno. Chciałbym być coraz lepszy i gdzieś tam z tyłu głowy wśród najbardziej życiowych celów pojawia się ukończenie Erzberg Rodeo i dołączenia do nielicznego grona, które sprostało temu ekstremalnie trudnemu wyzwaniu. W tym roku, po zeszłorocznym zdobyciu Mistrza Polski Super Enduro Juniorów stanę do walki o tytuł w klasie Open.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów!

Oskar Kaczmarczyk jest jednym z zawodników sportu motocyklowego wspieranych w tym roku przez I'M Inter Motors. 

Wszystkie wpisy